<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<!-- generator="FeedCreator 1.7.2" -->
<rss version="2.0">
	<channel>
		<title>Wieści różnej treści</title>
		<description>Wiadomości ważne, bardzo ważne i takie sobie</description>
		<link>http://www.witczak.priv.pl</link>
		<lastBuildDate>Wed, 08 Sep 2010 12:09:53 +0100</lastBuildDate>
		<generator>FeedCreator 1.7.2</generator>
		<image>
			<url>http://www.witczak.priv.pl/images/M_images/atom03.gif</url>
			<title>Wieści z Joomla!. 4kB</title>
			<link>http://www.witczak.priv.pl</link>
			<description>Wiadomości ważne, bardzo ważne i takie sobie</description>
		</image>
		<item>
			<title>Nowości w wolnym oprogramowaniu</title>
			<link>http://www.witczak.priv.pl/z-ostatnich-dni/nowo-ci-w-wolnym-oprogramowaniu.html</link>
			<description>Wideo online, sieci społecznościowe, nowe produkty  spod znaku nadgryzionego jabłuszka - oto tematy, kt&amp;oacute;rymi jesteśmy  bombardowani niemal codziennie. Świat nowoczesnych technologii nie kręci  się jednak tylko wok&amp;oacute;ł zamkniętych technologii i wielkich pieniędzy, o  czym przypomniała ostatnio Linux Foundation. Podjęła ona ciekawą  inicjatywę na rzecz zacieśniania relacji łączących dwa bieguny rynku  informatycznego - biegun komercyjny oraz ten skupiony wok&amp;oacute;ł rozwiązań  otwartych. Program  Open Compliance , bo o nim mowa, to przedsięwzięcie,  kt&amp;oacute;re ma na celu gruntowne uporządkowanie praw i reguł związanych z  wykorzystywaniem oprogramowania open source w komercyjnych projektach  informatycznych. Dziś kilka sł&amp;oacute;w na ten temat.Rozwiązania  open source - choć często ich nie dostrzegamy i nie doceniamy, to one  otaczają nas niemal z każdej strony. Pomimo rosnącej popularności,  wiedza o nich jest jednak wciąż znikoma, zwłaszcza wśr&amp;oacute;d os&amp;oacute;b niezwiązanych bezpośrednio z branżą informatyczną. Wielu ludzi błędnie  utożsamia oprogramowanie open source ze wszystkimi produktami  udostępnianymi za darmo (na przykład na bazie licencji freeware lub  shareware). Niewielu z nas zdaje sobie także sprawę z tego, jak wiele  komercyjnych produkt&amp;oacute;w (często nabywanych za niemałe pieniądze)  wykorzystuje takie właśnie rozwiązania. Telefony kom&amp;oacute;rkowe i urządzenia  mobilne, sprzęt hi-fi czy wielkie serwisy internetowe - to tylko  niekt&amp;oacute;re miejsca, w kt&amp;oacute;rych oprogramowanie tworzone za darmo przez  utalentowanych programist&amp;oacute;w z całego świata pracuje ciężko nie tylko  ułatwiając nam życie, ale także przynosząc niemałe korzyści  wykorzystującym je firmom. Jak podkreśla Jim Zemlin,  kierujący działalnością Linux Foundation,  skala wykorzystania rozwiązań  open source w biznesie jest bezprecedensowa. Ze względu na niski koszt i  korzyści technologiczne rozwiązania open source znajdują zastosowanie w  licznych systemach stanowiących integralną część rozwiązań sprzętowych - od urządzeń przenośnych, aż po  rozbudowane systemy serwerowe  (za networld.pl (http://www.networld.pl/news/361061/Nowa.inicjatywa.odpowiedzia.na.problemy.z.licencjonowaniem.kodu.open.source.html)).Jak  w każdej podobnej historii, tutaj r&amp;oacute;wnież pojawia się jedno znaczące   ale . Choć korzyści wynikające z wykorzystywania darmowych, otwartych  rozwiązań w komercyjnych projektach jest bezdyskusyjne, obecny chaos  związany z licencjonowaniem takiego oprogramowania coraz bardziej  osłabia entuzjazm deweloper&amp;oacute;w. Licencje open source są r&amp;oacute;żne i jest ich  wiele, ale najpopularniejsze z nich nakładają na tw&amp;oacute;rc&amp;oacute;w oprogramowania  istotne ograniczenie - jeśli wykorzystujesz otwarte rozwiązania w ramach  swojego projektu, on r&amp;oacute;wnież musi zostać udostępniony na podobnych  zasadach. Sprawa wydaje się być oczywista, jednak rodzi wiele  kontrowersji i paradoks&amp;oacute;w. Na całym świecie tworzone są zatem szczeg&amp;oacute;łowe, często bardzo liberalne licencje open source, jednak ich  rosnąca liczba jedynie pogłębia zamęt definicyjny. Brak jasnych,  og&amp;oacute;lnych regulacji sprawia, że wykorzystanie otwartego oprogramowania  postrzegane jest przez wiele firm jako potencjalnie niebezpieczny  pomysł.I tu pojawia się Linux Foundation, kt&amp;oacute;ra w  ramach inicjatywy  Open Compliance  chce udostępnić dokumentację  ułatwiającą wyb&amp;oacute;r najlepszego modelu licencjonowania, formularze  weryfikacji faktycznego zastosowania rozwiązań open source oraz stworzyć  standard  Software Package Data Exchange , kt&amp;oacute;ry ułatwiłby tw&amp;oacute;rcom  aplikacji katalogowanie wykorzystywanych komponent&amp;oacute;w. W ramach  przedsięwzięcia stworzona ma być r&amp;oacute;wnież baza podmiot&amp;oacute;w wykorzystujących  rozwiązania open source. Inicjatywę fundacji poparły już takie firmy  jak Adobe, AMD, Cisco, Google, HP, IBM, Intel, Motorola, Novell, Samsung  czy Sony. Jeśli zostanie ona zrealizowana mądrze i sprawnie, ma szansę  przyczynić się nie tylko do szybszego rozwoju oprogramowania open source, ale przede  wszystkim stworzyć komfortowe warunki dla wszystkich deweloper&amp;oacute;w IT.  Za Gemius S.A.</description>
			<category>Aktualności - Z ostatnich dni</category>
			<pubDate>Fri, 27 Aug 2010 16:59:11 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Trojan przyczyną wypadku samolotu?</title>
			<link>http://www.witczak.priv.pl/z-ostatnich-dni/trojan-przyczyn-wypadku-samolotu.html</link>
			<description>Okazuje się, że w centralnym komputerze firmy Spanair, w kt&amp;oacute;rym odnotowywano informacje o problemach technicznych samolot&amp;oacute;w, znaleziono konia trojańskiego, kt&amp;oacute;ry znajdował się tam w chwili katastrofy.Mechanicy Spanair, kt&amp;oacute;ry zauważą usterki w samolotach, są zobowiązani natychmiast wysłać raport do centrali w Palma de Mallorca. Tam raporty są wprowadzane do komputera. Gdy w jednej maszynie odnotowano zostaną trzy usterki, komputer wszczyna alarm i samolot nie może wystartować do czasu ich usunięcia.Już przed kilkoma miesiącami okazało się, że informacje o awariach wprowadzano z 24-godzinnym op&amp;oacute;źnieniem. Jednak tym razem udałoby się samolot zatrzymać przed startem, gdyby nie... koń trojański.Dzień przed odlotem samolotu, 19 sierpnia, do komputera wprowadzono informacje o dw&amp;oacute;ch znalezionych usterkach. W dniu odlotu, 20 sierpnia, obsługa chciała wprowadzić dane o kolejnej, trzeciej, usterce. Gdyby je wprowadzono, maszyna wszczęłaby alarm i lot JK 5022 odbyłby się innym samolotem. Jednak gdy pr&amp;oacute;bowano wprowadzić informację o usterce, okazało się, że na ekranie nie ma obrazu. Przyczyną był, jak się p&amp;oacute;źniej okazało, trojan.</description>
			<category>Aktualności - Z ostatnich dni</category>
			<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 21:27:44 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Zmiana podejscia do outsourcingu</title>
			<link>http://www.witczak.priv.pl/z-ostatnich-dni/zmiana-podejscia-do-outsourcingu.html</link>
			<description>Można zaobserwować  trend odwrotu od outsourcingu.  Pojawiają się kolejne przykłady w tym temacie. Obecnie, Beth Bacheldor  opisuje sytuację Amerykańskiego Banku - First Tennesse Bank. Po wielu  latach spędzonych w zależności od dostawcy zewnętrznego, podjęto decyzję  o sprowadzeniu IT z powrotem do firmy.   Przyczyną nie była tym razem żadna poważna wpadka dostawcy, ani  niezadowolenie z jego usług. Po prostu decydenci w banku wiedzą, że  koszty IT trzeba liczyć. I po przeliczeniu, okazało się, że w aktualnej  sytuacji banku, znacznie bardziej będzie się opłacało posiadać własne  kompetencje i technologię informatyczną. Nawet jeżeli to będzie oznaczać  zatrudnienie dodatkowych 65 os&amp;oacute;b i zbudowanie centrum danych. Docelowo  będzie tam pracować 100 os&amp;oacute;b i nowopowstały dział IT będzie całościowo  wspierać operacje banku. Korzyści - będzie taniej a jednocześnie  wewnętrzne IT będzie w stanie spełniać wymagania swoich klient&amp;oacute;w  bardziej efektywnie.  Bank ma 180 plac&amp;oacute;wek w okolicach Tennesse, zajmuje się usługami  finansowymi, a w 2008 roku nastąpiła poważna zmiana w jego operacjach.  Sprzedano duży obszar biznesowy zajmujący się kredytami hipotecznymi.  Wynikiem tego było zmniejszone zapotrzebowanie na obsługę informatyczną.  To oznaczało konieczność zawężenia niezbędnego zakresu wsparcia ze  strony dostawcy, co okazało się nie być łatwym zadaniem. Zamiast  negocjować warunki postawione przez firmę zewnętrzną, zerwano  dotychczasowy kontrakt...  Okazuje się zatem, że nawet tak radykalne posunięcia mogą się  opłacić. Po dokładnym przeliczeniu, analizie za i przeciw okazało się,  że najlepszy model w tej sytuacji to świadczenie usług wewnętrznych. Jak  więc widać, na decyzję wpłynęła mała elastyczność dostawcy, co skłoniło  kierownictwo do rozważenia dodatkowych opcji. Jedną z nich było  świadczenie usług wewnętrznych.  Obecnie plany wewnętrznego IT zakładają w przeciągu 3 latach  modernizację aplikacji i infrastruktury. Jednym z cel&amp;oacute;w osiągniętych w  ten spos&amp;oacute;b będzie lepsza integracja Web services a także dostępność do  system&amp;oacute;w bankowych poprzez urządzenia mobilne.  Całość artykułu można przeczytać na stronach CIO (http://advice.cio.com/beth_bacheldor/11019/a_business_case_for_un_outsourcing)</description>
			<category>Aktualności - Z ostatnich dni</category>
			<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 08:49:09 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Przyczyny utraty danych wg Ontrack</title>
			<link>http://www.witczak.priv.pl/edukacja-porady/przyczyny-utraty-danych-wg-ontrack-2.html</link>
			<description>Aż 40 procent użytkownik&amp;oacute;w komputer&amp;oacute;w i innego sprzętu cyfrowego na  świecie uznaje, że utrata danych to rezultat błędu człowieka.  Inżynierowie odzyskiwania danych z firmy Kroll Ontrack przedstawiają  wyniki przeprowadzonej w 17 krajach - w tym w Polsce - ankiety, w kt&amp;oacute;rej  użytkownicy prywatni, przedstawiciele biznesu oraz instytucji  publicznych wskazują jak i dlaczego stracili ich najważniejsze pliki.    Wśr&amp;oacute;d 2 000 respondent&amp;oacute;w z Europy, Azji i Ameryki P&amp;oacute;łnocnej,  niemal  połowa (40 proc.) uznała, że to błąd człowieka był przyczyną utraty  przez nich danych w ostatnich miesiącach. Wynik ten zdecydowanie r&amp;oacute;żni  się od wynik&amp;oacute;w ankiety przeprowadzonej w roku 2005, kiedy tylko 11  procent pytanych wskazało na ten właśnie czynnik. Co ciekawe, mimo  wskazań respondent&amp;oacute;w, inżynierowie z 32 laboratori&amp;oacute;w Kroll Ontrack na  przestrzeni ostatnich pięciu lat zanotowali na całym świecie znaczny  wzrost przypadk&amp;oacute;w utraty danych związanych z awarią sprzętu bądź  systemu. Kolejną najczęściej wymienianą przez ankietowanych  przyczyną utraty informacji cyfrowych była awaria sprzętu (29 proc.), w  badaniu sprzed pięciu lat wskazywana aż w 56 procentach. Znacznie niższe  wskazania dotyczyły utraty danych wskutek działania wirus&amp;oacute;w. Na tę  przyczynę utraty danych wskazało mniej niż siedem procent respondent&amp;oacute;w, o  trzy procent mniej w stosunku do badania sprzed pięciu lat. Podobnie  było też w przypadku katastrof naturalnych, gdzie spadek wyni&amp;oacute;sł jedynie  jeden procent (trzy proc. w roku 2010 w stosunku do dw&amp;oacute;ch procent w  roku 2005). - Każdy przypadek utraty danych to wyjątkowo  stresująca sytuacja dla użytkownika sprzętu cyfrowego, szczeg&amp;oacute;lnie jeśli  dotyczy to jego danych prywatnych, na co wskazało nam aż 61 procent  respondent&amp;oacute;w badania. Podobnie jest w przypadku instytucji publicznych  oraz firm, kt&amp;oacute;re odpowiadają za dane kluczowe dla funkcjonowania ich  biznesu lub klient&amp;oacute;w, z kt&amp;oacute;rymi wsp&amp;oacute;łpracują. Niezależnie od tego, kto  traci dane i jakie są tego przyczyny, musimy pamiętać o podstawowych  regułach zabezpieczania plik&amp;oacute;w i stosować się do wskaz&amp;oacute;wek ekspert&amp;oacute;w  dotyczących przede wszystkim tworzenia kopii zapasowych i ostrożności w  obchodzeniu się z ich sprzętem &amp;ndash; m&amp;oacute;wi Paweł Odor, gł&amp;oacute;wny specjalista  Kroll Ontrack.Co ciekawe, choć aż dziewięć na dziesięciu  ankietowanych padło ofiarą utraty danych, niemal co piąty z nich nie  wiedział co było jej przyczyną. Według ekspert&amp;oacute;w Kroll Ontrack ten wynik  jasno wskazuje na potrzebę gruntownej edukacji użytkownik&amp;oacute;w prywatnych i  środowisk biznesowych w kwestiach bezpieczeństwa zasob&amp;oacute;w cyfrowych,  korzystania z odpowiednich narzędzi i wprowadzania właściwych strategii  ochrony danych. - Choć każdego roku technologie informatyczne są  coraz mniej zawodne, wciąż większość użytkownik&amp;oacute;w sprzętu cyfrowego,  zar&amp;oacute;wno w Polsce jak i w pozostałych krajach, zmaga się z utratą danych  związaną gł&amp;oacute;wnie z błędem ludzkim bądź awarią sprzętu. W rzeczywistości w  wielu przypadkach kwestią nie jest to czy, ale kiedy użytkownicy  komputer&amp;oacute;w i innych urządzeń cyfrowych będą musieli zmierzyć się z  utratą danych. Naszym zadaniem, kt&amp;oacute;re z sukcesem realizujemy od ponad  dwudziestu lat na całym świecie, jest dostarczenie technologii  pozwalających zniwelować bądź zminimalizować ryzyko ostatecznej utraty  danych i wspom&amp;oacute;c ich w krytycznych sytuacjach. Ważne jest jednak to, by  użytkownicy urządzeń cyfrowych sami pamiętali o odpowiednim  zabezpieczeniu ich kluczowych danych &amp;ndash; dodaje Paweł Odor. Globalna  ankieta dotycząca badania przyczyn utraty danych została przeprowadzona  w miesiącach kwiecień &amp;ndash; czerwiec 2010 roku. W badaniu udział wzięło 2  000 respondent&amp;oacute;w z 17-stu kraj&amp;oacute;w z Europy, Azji i Ameryki P&amp;oacute;łnocnej.  Wśr&amp;oacute;d badanych znaleźli się użytkownicy prywatni oraz przedstawiciele  biznesu, instytucji publicznych (w tym rządowych) oraz partnerzy i  resellerzy rynku IT.   [źr&amp;oacute;dło: informacja prasowa]</description>
			<category>Aktualności - Edukacja Porady</category>
			<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 11:11:10 +0100</pubDate>
		</item>
		<item>
			<title>Niebezpieczny maj według Kasperskiego</title>
			<link>http://www.witczak.priv.pl/z-ostatnich-dni/niebezpieczny-maj-wed-ug-kasperskiego.html</link>
			<description>Kaspersky Lab prezentuje majowy raport dotyczący aktywności szkodliwego oprogramowania na terenie Polski. Badanie zostało przeprowadzone przy użyciu danych dostarczonych przez system Kaspersky Security Network (KSN).Raport składa się z dw&amp;oacute;ch części. W pierwszej znajduje się Top 10 najczęściej infekowanych w maju miast oraz aktywność szkodnik&amp;oacute;w w konkretnych wojew&amp;oacute;dztwach. Druga część raportu to Top 20 szkodliwego oprogramowania występującego na komputerach polskich użytkownik&amp;oacute;w. W badaniu zawarto także r&amp;oacute;żnice w stosunku do zestawienia kwietniowego, dostępnego pod adresem http://www.viruslist.pl/analysis.html?newsid=605. (http://www.viruslist.pl/analysis.html?newsid=605.)</description>
			<category>Aktualności - Z ostatnich dni</category>
			<pubDate>Mon, 21 Jun 2010 13:49:13 +0100</pubDate>
		</item>
	</channel>
</rss>
